Nie unikniemy zmian
W przyszłości będzie się liczyć wiedza i doświadczenie w stosowaniu rozwiązań technologicznych - o rynku IT w Polsce mówi Marek Majewski, koordynator ds. sieci Open IT.
Analitycy rynku uważają, że rynek IT w Polsce czeka konsolidacja. Przetrwają tylko najsilniejsi...
Konsolidacja na rynku jest nieunikniona. Naszym zdaniem pozostaną dwie sieci specjalizujące się w obsłudze klientów z dużych miast, konkurujące głównie ceną z halami typu Media Markt oraz dwie w małych i średnich miastach wyspecjalizowane w zastosowaniach nowych technologii.
Jakie czynniki mogą decydować o powodzeniu biznesu?
Bardziej będzie się liczyć wiedza i doświadczenie w stosowaniu rozwiązań, niż sprzedaż produktu z półki.
Jaka, pana zdaniem, będzie przyszłość firm, które nie będą w stanie rywalizować z liderami rynku?
Najsłabsze sieci zostaną przejęte przez silniejsze podmioty lub zbankrutują. Słabość sieci wcale nie oznacza jednak tutaj poziomu obrotów a raczej zdolność dostosowywania się, a często nawet wyprzedzania zmian zachodzących na rynku. Do funkcjonowania sieci niezbędne są precyzyjna strategia oraz najnowsze rozwiązania IT i zarządzania. Nie ukrywam, że w tym zakresie mamy się czym pochwalić i wierzymy, że nasza rola w konsolidacji rynku będzie zauważalna i znacząca.
rozmawiała (awh)
|
W finansach obsługuję się sama
Katarzyna Pakosińska z Kabaretu Moralnego Niepokoju
|
Ile zarabiają kabareciarze?
Najlepsi, którzy występują solo – tak jak mistrz Jerzy Kryszak – mogą pewnie zarobić nawet i 10 tys. zł za jeden występ. W naszym przypadku tę sumę należy podzielić przez liczbę osób w zespole – a jesteśmy najliczniejszym kabaretem na polskich scenach – występujemy w siódemkę. Dlatego ja również zarabiam powiedzmy 10 tys. zł, ale przez miesiąc, łącząc dochody ze wszystkich występów. Mam też sporo dodatkowych zajęć, m.in. piszę felietony, zajmuję się konferansjerką.
Dlaczego rzuciła pani wyuczony zawód? Z wykształcenia jest pani dziennikarką.
To chyba dziennikarstwo bardziej mnie rzuciło. Ukończyłam na polonistyce specjalizację telewizyjną, czyli, jak to nazywam, pokazywanie twarzy. Kiedy robiliśmy pierwsze programy kabaretowe, zaczęłam zakładać peruki, ale zdradzało mnie charakterystyczne uzębienie. Zaczęłam się kojarzyć z uśmiechem i humorem, a więc jako dziennikarz stałam się absolutnie niewiarygodna. Jednak oprócz pracy w kabarecie, który uwielbiam, bardzo dużo piszę: scenariusze i felietony. Staram się nie wyjść z wprawy. Marzę o tym, żeby w przyszłości stać się kimś takim jak Stefania Grodzieńska, która jest dla mnie ogromnym autorytetem.
Fragment wywiadu z nr. 3/2008 miesięcznika Własny Biznes Franchising